Obecny rząd realizuje decyzje cara!

Nowy logotyp WPISU z font HumanistNa tym blogu w zasadzie nie umieszczam spraw aktualnych i tzw. „newsów”. Sprawa jednak wydaje mi się zbyt poważna, aby o niej milczeć. Krótko mówiąc chciałbym uniknąć nowych eksterytorialnych sowieckich baz na terytorium Polski, a „odzyskiwanie” przez cerkiew jakichś majątków to niestety krok w tym kierunku. Cerkiew w Rosji jest bowiem ściśle uzależniona od państwa, a cerkiew w Polsce była silnie zależna od moskiewskiej centrali.

Łatwo sobie wyobrazić powstanie spółek i firm, działających na terytorium Polski i korzystających z przywilejów, jakie przysługują związkom wyznaniowym. W praktyce nie dałoby się takich firm kontrolować. Dlatego warto przeczytać artykuł pochodzący z czasopisma „Wpis” dotyczący przejmowania przez cerkiew majątków na Podlasiu.

Jakub Brodacki

=================================================================

Pod koniec września tego roku Archiwum Diecezjalne w Drohiczynie otrzymało dziwne pismo wystosowane przez burmistrza tej historycznej miejscowości, kiedyś o dużo większym znaczeniu niż dziś i przez całe wieki leżącej w środku Polski, a nie u jej granicy (wschodniej). Zacny urzędnik, pan mgr inż. Wojciech Borzym uprzejmie zażądał „informacji (w oparciu o zasób Archiwum Diecezjalnego) na temat uposażenia w nieruchomości związków wyznaniowych działających na terenie naszego miasta w latach 1400–1939”. Tak, tak – to nie pomyłka: chodzi o informacje sprzed nawet sześciu wieków! Czyżby Urząd Miasta przekształcał się w instytut historyczny, rozpoczęto tam jakieś prace badawcze? Znając niespotykaną kreatywność obecnego premiera, który potrafił nawet psychiatrę zrobić ministrem obrony, a filozofa ministrem sprawiedliwości – wcale bym się nie zdziwił…

Gdy zadzwoniłem do drohiczyńskiej kurii, przekonałem się szybko, że sprawa niestety zabawna nie jest. Jest bardzo poważna i przykra. Otóż okazuje się, że od pewnego czasu realizowane są żądania odszkodowawcze Cerkwi prawosławnej i to w niemałych kwotach lub hektarach. Oddawane jest zaś to, co niegdyś zagrabił – rosyjski car! Kto oddaje? Ano polskie państwo reprezentowane przez warszawski rząd – może chce się za coś Rosjanom wypłacić, nie wiem. W każdym razie jasne jest, że robią się dobrymi wujkami dla prawosławnych kosztem polskich podatników. Polityka uległości obecnego rządu, przepraszania i bicia czołem o ziemię, sięga szczytów.

Dyrektor Radia Podlasie, ks. Artur Płachno informuje nas, że np. ostatnio wojewoda podlaski polecił wypłacić 1,5 mln odszkodowania parafii prawosławnej w Boćkach (diecezja drohiczyńska). Parafia ta jednakże nie tak dawno wsławiła się – jeśli można tak powiedzieć – zupełnie czymś innym, a mianowicie seksualną aktywnością swego proboszcza. Prawosławny duchowny, choć już nie młody i żonaty oraz posiadający dorosłe dzieci, został oskarżony o kontakty seksualne z upośledzoną 19-letnią dziewczyną, która zaszła w ciążę. Prawosławny proboszcz „został wysłany na urlop”, jak to określili jego zwierzchnicy. Boćki do dziś trwają w szoku. Ciekawe, że ten przypadek odnotowały tylko niektóre lokalne media. Na prawosławnego proboszcza nie rzucili się jak wściekli ani redaktorzy TVP, ani innych telewizji, ani radia, ani gazet głównego nurtu… Zresztą dobrze, że tego nie zrobili, ale gdyby to był proboszcz katolicki – to by było używanie!

Przypadków odszkodowań na rzecz Cerkwi jest znacznie więcej i nie tylko w diecezji drohiczyńskiej. Nikt się nimi nie chwali; ani Cerkiew, ani państwo. A żądania Cerkiew ma niemałe. W ubiegłym roku w rozmowie z KAI prawosławny arcybiskup Jeremiasz stwierdził gładko, że „może to być od 150 tys. do nawet 300 tys. hektarów”. Ten duchowny wyliczenia swoje przeprowadził na podstawie… carskich ukazów. Za sam niewielki Drohiczyn (2129 mieszkańców) Cerkiew oczekuje ponad 5 mln złotych odszkodowań. Jak oznajmił abp Jeremiasz, Cerkiew prawosławna chce „zwrotu mienia poddanego pod przymusowy zarząd państwa od 1918 r.”. W praktyce oznacza to jednak powołanie się właśnie na dekrety carskie. Wyjaśnia to biskup drohiczyński, doktor z zakresu historii, Antoni Dydycz:

„Dekrety cara wywłaszczające polskich patriotów i ludzi Kościoła nabierają obecnie mocy, gdyż realizuje je Komisja Regulacyjna ds. Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, instytucja mieszana Kościoła prawosławnego i państwa. Podczas gdy ona nadal działa i buszuje po naszym terenie, to katolicką komisję rozwiązano.”

Przypomnijmy, że w 1989 r. powstało 5 komisji ds. zagrabionego przez komunistyczne państwo mienia Kościołów katolickiego, ewangelicko-augsburskiego, prawosławnego, dla gmin żydowskich oraz pozostałych wyznań i związków wyznaniowych. Miały one za zadanie oszacować i zwrócić mienie utracone w okresie PRL-u. Komisja Majątkowa ds. Kościoła katolickiego spotkała się parę lat temu z ostrą krytyką i jej działalność praktycznie wygasła po 2010 r., a w roku 2011 została rozwiązana. Wiele żalów wywoływał ustawowy zapis o niemożności odwołania się od decyzji tych komisji. O innych komisjach było cicho; wszystkie jakby traciły rację bytu, do rozpatrzenia pozostały już podobno tylko wnioski trudne, skomplikowane, nadające się dla specjalistycznego sądu, a nie dla amatorskiej komisji. Tak przynajmniej argumentował rząd na początku 2012 r. ogłaszając, że na drodze nowelizacji odpowiednich ustaw chce rozwiązać pozostałe cztery komisje.

„Komisja mieszana wykonuje te decyzje – mówi dalej bp Antoni Dydycz – które car podejmował w związku z prześladowaniami tych Polaków, którzy walczyli o niepodległość naszej Ojczyzny oraz w związku z prześladowaniami Kościoła katolickiego, który był systematycznie i ustawowo wywłaszczany. Ocenia się, że…

Więcej informacji na www.e-wpis.pl

Otagowano , .Dodaj do zakładek Link.